Kiedy obudziłem się dziś rano, pomyślałem: – Dziś jest ten dzień, dziś założę blog. Będę pisał, co robiłem, będę pisał zabawnie, mądrze, szczerze i prosto. Nie będę udawał. Ale nie napiszę kim jestem, bo boję się, co powiedzieliby znajomi, gdyby się dowiedzieli i co zrobiłby pan komendant. Boję się – myślałem dalej – że będę pisał źle, że potwierdzi mój blog, jaki nudny madafaka ze mnie. Że skasuję go po paru notkach, jak zwykle. Że dostanę gęby, wpadnę w patos, że będę rozdrabniał się ponad miarę (co właśnie robię), że co chwilę będę sprawdzał statystyki. Że pojawi się paru stałych czytelników, na których komentarz będę mocno liczył. A w komentarzu będzie napisane, że jestem fajny i wogle, a ci komentatorzy to będą tacy sami nudni madafacy, jak ja – pomyślałem.